TVP i social media - czyli jak strzelić sobie w stopę

Sprawa filmiku "Mecz o Wszystko" to kolejny dowód na to, że TVP jest kalekim tworem, który humanitarnie byłoby uśpić, zanim wykończy się sam w jakiś spektakularny sposób. Nie dlatego, że nie ma racji broniąc swoich praw - bo ma, lecz dlatego, że nie potrafi skalkulować strat i zysków.


Każdy średnio ogarnięty PRowiec, domorosły spec od Social Media, czy nawet dziennikarz, który żyje teraźniejszością, a nie minioną chwałą telewizji i prasy, na pytanie: "Co się stanie po skasowaniu tego filmu?", odpowiedziałby natychmiast: "Internauci się wku... rzą".


I można godzinami dyskutować, na temat "kultury remiksu", dewaluacji praw autorskich w sieci etc. Prawnicy, dziennikarze, adwokaci wspomnianej "kultury remiksu" mogą szarpać się za kłaki, wymieniać merytorycznymi i erystycznymi argumentami, wyzywać od złodziei czy przeżytków.

Ale kluczowa jest wspomniana odpowiedź. Wkurzą się.

TVP na nakręcającej się cały czas atmosferze wokoło euro tylko zyskuje i konie z rzędem temu, kto przedstawi racjonalne wyliczenie strat spowodowanych przez zamieszczenie filmiku na YT. Natomiast znacznie prościej, będzie policzyć ile dziesiątek(setek?) tysięcy złotych będzie TVP kosztował czarny PR wywołany jego usunięciem.

Z pt. widzenia biznesowego i wizerunkowego TVP strzeliło sobie w stopę, jeszcze bardziej umacniając wizerunek telewizji przaśnej i nudnej, w grupie odbiorców o którą powinna walczyć najmocniej. Bo to właśnie w niej, coraz częściej mawia się z dumą: "nie mam telewizora". I reklamodawcy to widzą.

Konkluzja jest prosta: TVP nie liczy zysków i strat, jak normalne przedsiębiorstwo lecz kontynuuje PRLowskią tradycję "jakoś to będzie". A społeczeństwo, tego molocha działającego na własną szkodę ma utrzymywać w imię niesprecyzowanej "misji".
Trwa ładowanie komentarzy...